W przyrodzie występuje pod
wieloma postaciami
Każe górom miotać potokiem
rozdzierając wodę na strzępy
kropel
Wulkan też mu uległ
co paręset lat nie potrafi
się powściągnąć
i rozszalały pluje lawą z
głębi ziemi
Jego sprzymierzeńcem jest
także wiatr
targa liśćmi strącając je z
drzew
a trawom wydziera źdźbła
Trudno nie wspomnieć o trąbie co pląsa z powietrzem - ta to
dopiero furiatka
Za nic ma zdrowy rozsądek i
ludzkie dobro
Żongluje domami a auta dla
niej to zabawki
Z burzą i piorunami tworzą niezłe trio
Te ostatnie potrafią
zapowiedzieć swe najście
lecz bywa że dopadną
znienacka
Ogień z kolei to istny łakomczuch
potwornie groźny i
nieprzewidywalny
– nie gardzi żadną strawą
Albo deszcz rzęsisty
wściekle atakuje bezbronne
rynny nieme dachy
i samotnego przechodnia
któremu na imię E.
Zmoknięty
przemyka obok rynien
jemu i innym bezimiennym
rozszalała burza nie służy
wcale
Za
chwilę przekroczy próg domu
co zaskakujące
z każdą kroplą wzbiera w nim
ogień
Wszelka bezlitosna łza
siąpaniny
przywraca pamięć o rozbitym
rano kubku
wskrzesza kłótnię z szefem
przypomina o nadchodzącym prędko listopadzie
E. jest już za progiem. Strząsa koszmarne krople
próbując jednocześnie gasić wewnętrzny pożar
Cały jednak trud na marne
Nasz bohater daje im się nieść
Krople tworzą dziką rzekę
a z jego ust wylewają się słowa niczym plugawa magma
Wrzaskliwe i niszczące tną powietrze
szarpią domownikami
trzeba by uważać drogi E.
bo to najgorszy z żywiołów
targa tobą jak przyrodą
Z tym że ona się odrodzi
gorzej z tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz