wtorek, 22 lipca 2014

podczas burzy



W przyrodzie występuje pod wieloma postaciami
Każe górom miotać potokiem
rozdzierając wodę na strzępy kropel
Wulkan też mu uległ
co paręset lat nie potrafi się powściągnąć
i rozszalały pluje lawą z głębi ziemi
Jego sprzymierzeńcem jest także wiatr
targa liśćmi strącając je z drzew
a trawom wydziera źdźbła
Trudno nie wspomnieć o trąbie co pląsa z powietrzem - ta to dopiero furiatka
Za nic ma zdrowy rozsądek i ludzkie dobro
Żongluje domami a auta dla niej to zabawki
Z burzą i piorunami tworzą niezłe trio
Te ostatnie potrafią zapowiedzieć swe najście
lecz bywa że dopadną znienacka 
Ogień z kolei to istny łakomczuch
potwornie groźny i nieprzewidywalny
– nie gardzi żadną strawą
Albo deszcz rzęsisty
wściekle atakuje bezbronne rynny nieme dachy
i samotnego przechodnia któremu na imię E.

Zmoknięty przemyka obok rynien
jemu i innym bezimiennym
rozszalała burza nie służy wcale 
Za chwilę przekroczy próg domu
co zaskakujące
z każdą kroplą wzbiera w nim ogień 

Wszelka bezlitosna łza siąpaniny
przywraca pamięć o rozbitym rano kubku
wskrzesza kłótnię z szefem
przypomina o nadchodzącym prędko listopadzie

E. jest już za progiem. Strząsa koszmarne krople
próbując jednocześnie gasić wewnętrzny pożar
Cały jednak trud na marne
Nasz bohater daje im się nieść
Krople tworzą dziką rzekę
a z jego ust wylewają się słowa niczym plugawa magma
Wrzaskliwe i niszczące tną powietrze
szarpią domownikami

trzeba by uważać drogi E.
bo to najgorszy z żywiołów
targa tobą jak przyrodą
Z tym że ona się odrodzi

gorzej z tobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz