czwartek, 17 lipca 2014

niezauważony



W większym mieście nieopodal galerii
stał podniebny budynek z siedemnastowiecznej cegły
Miewał różnych właścicieli
przechodził z rąk jednych w inne 
bo cele ludzkie bywają kapryśne
Wiek XIX na przykład nie był mu przychylny
– umieścił w nim magazyn remizę a nawet zakład oczyszczania
W XX stuleciu pełnił już funkcję znacznie szlachetniejszą

Tuż przed dwunastą w miniony wtorek
mijali go ludzie ze stron zachodniej i południowej
jegomość w garniturze bez zarzutu
i staruszka ciągnąca niesforną wnuczkę
Szli też dwaj chłopcy gwiżdżący wakacyjnie
dalej stał mężczyzna upychając w dłonie pstrokate ulotki
pod arkadami dreptały pospiesznie głodne gołębie

W ciągu paru kwadransów
budynek zwrócił sobą uwagę zaledwie trzech osób
Mniejsza o ich opis
Z pewnością nie były spokrewnione
a ilości zmarszczek w kącikach oczu zdradzały różnice w wieku
Co zajmujące
nie były ciekawe mchu chyłkiem rosnącego na sztabkach cegieł
ani fasady budynku rzeźby nad drzwiami
nasi trzej bohaterowie zdali się bryły budynku nie zauważać wcale

Weszli natomiast pośpiesznie do środka
zostawiając za sobą gwarną ulicę i łańcuchy przechodniów
Pobliski chodnik musiał się bez nich chwilowo obyć
Telefon poczekać i powrót do spraw pilnych
Coś długo ich nie było
………………………….
Pamiętam że drzwi wejściowe otwierali dość prędko
Wychodzili niespiesznie
Przedtem ich twarze były raczej surowe i napięte
kroki stanowcze sylwetki żołnierskie   
Teraz zaś szli swobodnie
a uśmiech mimowolnie zdobił ich usta

Co się takiego stało usiłowałem zrozumieć
Czy przyniósł im ulgę chłód wnętrza w skwarny dzień
A może chwila przerwy w zagonionym dniu
albo coś jeszcze co wymyka się sensownym przesłankom

Wśród naglącego tłumu nie znalazłem jednak nikogo
kto zastanawiałby się nad tym samym. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz