sobota, 20 września 2014

alfabet.



arogancji bylejakości cierpienia
deptania efekciarstwa
fałszu głodu hałasu
inwektyw jadu kakofonii
lenistwa łez marnotrawstwa
niewiary obojętności
paplaniny rozwiązłości swawoli
tępoty utyskiwania waśni

zostało z jak
za dużo. 

wędrowcy.



Bywają rozmaite drogi
donikąd dokądkolwiek przed siebie do celu

W ich przypadku to jest ta ostatnia
choć powtarzająca się najmniej co roku

Wcale nie mają po drodze
ani w pobliżu czy niedaleko

Muszą wyjść poza granice
własnego domu i małych ojczyzn

Idą na przekór słońcu wbrew kroplom
wędrują przez wzdłuż wokół…

Podążają z rozmaitych powodów
by nabrać sił, w potrzebie, dla kogoś, bo tak

Choć boli tu i ówdzie
raz silniej innym razem wcale

Pokonują kilometr za kilometrem
zostawiając za sobą kolejne drzewa i obłoki 

Wspomniałem przed chwilą że muszą coś zostawić
Najtrudniejsze na tej drodze to zostawić siebie. 

dlaczego.


bo myśli grzęzły w głowie
a może się co wykluje
w sposób znaczący z braku cierpliwości
a nuż nie przepadnie 
bo wierzba uprosiła dwornie
z powodu chwil kilku
bo głowa jeszcze kipi
z ciągłego niespełnienia
bo sens poobijany że żal patrzeć
dla tego który jest

może mimo wszystko warto
kto wie